Once

„Tytuł filmu [Once, 2006]odnosi się do wielu utalentowanych artystów, których znał reżyser John Carney i którzy odłożyli karierę na później, mówiąc ”gdy tylko” („once„) wszystko dobrze zorganizują, zaczną występować. Jednak nigdy nie powiodło im się, bo czekali zbyt długo. (…)” [http://www.filmweb.pl/Once/trivia]

 

Powodów może być wiele. Perfekcjonizm, strach przed porażką, kombinacja tych dwóch cech, inne rzeczywiste, wyolbrzymione lub wymyślone bariery. Zawsze, kur*a, coś. Wiele rzeczy potrafimy odkładać na później, sądząc, że mamy czas, jeszcze zdążymy.

Ale czas ucieka.

 

„Głupota jest jedną z dwóch rzeczy, które najlepiej widzimy z perspektywy czasu. Drugą są stracone okazje.” [S. King „Dallas ‘63”]

Łatwo powiedzieć – żyj tak, byś niczego nie żałował – trudniej z praktyką. Lata poczucia winy, zastanawiania się co mogłam zrobić lepiej, jak mogłam inaczej postąpić na szczęście już za mną. Przeszłości nie zmienię. Mogę za to zmieniać siebie, swoje zachowanie, uczyć się na błędach. Podejmować to codzienne ryzyko, że coś się może nie udać.

 

Nie żałuję tych dwóch marcowych tygodni. To, że aktualnie mam jeszcze większy mętlik w głowie w porównaniu do stanu „przed”, to wynik tego, że nie pozbyłam się jeszcze wszystkich starych, niedziałających schematów, a w głowie kłębi się mnóstwo nowych przemyśleń, uczuć. Stare nawyki kontra otwarcie się na coś nowego – potrzeba tu czasu, konsekwencji w zmianach. Nie mamy już 16 lat -możemy sobie pozwolić na więcej. Ale też – mechanizmy wypracowane wtedy niekoniecznie mają nadal zastosowanie. Znam siebie, wiem, że często brakuje mi na tym polu cierpliwości, tak łatwo jest wpaść w stare koleiny. Ale wiem, że mogę, że potrafię inaczej.

My body is a cage
That keeps me from dancing with the one I love
But my mind holds the key

[https://www.youtube.com/watch?v=dTZQ2IB_x7c]

Dużo czasu spędziłam na marzeniach. Trzymaniu się wizji, że gdzieś tam, w świecie, jest ktoś, kto zrozumie, będzie cierpliwy, pokocha. Once He come, I will finally be happy. Potem, kilkanaście mądrych artykułów później, dotarłam do wniosku, że niektóre emocjonalne dziury trzeba samemu zapełnić, bo nikt tego nie zrobi, nikt nie ma aż takiej siły, mocy, by uczynić to w takim stopniu, w jaki byśmy pragnęli. Ale i tak czekałam. Czekałam i bałam się, że gdy przyjdzie, to nie na długo, że jednak nie wytrzyma, straci cierpliwość. Bo znów będę w jakiś sposób za bardzo.

Nadal się boję. Pracuję nad tym, by nie był to paniczny strach, by nie cofać się do emocji, jakie towarzyszyły mi po D. Skoro przetrwałam tamto porzucenie, wydobyłam się z żałoby sprzed dwóch lat – wiem, że dam sobie radę. Wiem też, że najwięcej krzywdy mogę sama sobie zrobić – nakręcając się, snując negatywne scenariusze sama popycham się wgłąb czarnej dziury.

I że mogę postąpić inaczej, mogę zmienić swoje postępowanie. Otworzyłam się na szansę związku. Może trochę za wcześnie (jeszcze zbyt wiele supełków emocjonalnych), może nie w czas. Ale nie żałuję. Coś się we mnie dzięki tej relacji otworzyło, zmieniło. Na lepsze.

 

Wiem, że niektóre rzeczy, sprawy potrzebują czasu. Czasem bierzemy się za coś za wcześnie, niegotowi. Zmiany wymagają powtarzania, systematycznego wprowadzania nowych nawyków. Potrafię być cierpliwa, czas to też zastosować do sfery emocjonalnej, pracy nad sobą.

Nie ceni się tego, co łatwo przychodzi.

No one writes songs about the ones that come easy.

3 myśli nt. „Once

  1. Podobno z czarnymi dziurami jest tak, że istnieją też określony czas, a po „zassaniu” wszystkiego, nikną i wybuchają. Teoria z bajki. Schematy układane długimi miesiącami nie nikną, a wręcz przypominają o sobie w najgorszych momentach. Tych schematów nie da się pozbyć, choć istniały czy istnieją przez tylko dany okres naszego życia. Co jest w tym najgorsze, że wszystkie te „czarne” rzeczy mają większą siłę przyciągania niż pozytywniejsze. Ze szczytu łatwo spać, a z dołka ciężko się wygrzebać. Ostatni Twój cytat…
    Ale czym by było życie, kiedy nie byłoby w nim emocji? Jedna prosta droga. Po to są potknięcia, żeby wstawać, co czynisz, systematycznie wywalając pewne schematy, przyzwyczajenia. Łamiąc kanony. O to w tym wszystkim chyba chodzi. Dużej wytrwałości Ci życzę. Nigdy się nie zatrzymuj! :)

  2. Nie oglądałam. Może warto :)
    Żyć tak, żeby nie żałować. To jest ciężkie, człowiek zawsze będzie czegoś żałował, nawet pierdoły. Ale łatwiej jest jak słuchasz głosu własnego serca, wtedy wiesz, że przynajmniej w danej chwili postępowałaś tak, jak chciałaś. Nawet jeśli z perspektywy czasu wydaje Ci się to głupie.
    Z miłością – mówię Ci to jest tak, że jak na siłę szukasz, to nie ma. To przychodzi samo, musisz być sobą, wtedy przyciągniesz odpowiednią osobę. Nie warto się zastanawiać non stop nad tym :)

    • „Once” nie każdemu pasuje, narracja jest dość wolna, to trochę taki „film o niczym” – nic spektakularnego się nie dzieje. Ale w sferze emocjonalnej – się dzieje dużo :) no i muzyka :) jeśli Ci się muzyka spodoba, to film też powinien ;)
      Mniej więcej o tym mówię :) – popełniać głupstwa, błędy, ale działać w zgodzie ze sobą, podejmować decyzję, że tak, na to się w tej chwili decyduję. I nie deliberować już po fakcie, że mogłam zrobić inaczej. Czasu nie cofniesz, trzeba żyć z konsekwencjami wyboru – so make the most of it.
      Z miłością – dobrze mówisz :) być sobą, czuć, nie tworzyć nadmiernym myśleniem niepotrzebnych problemów ;) ale też wiem, że nie jest mi łatwo się otwierać, pozwalać innym się zbliżyć. I to jest coś, nad czym chcę popracować, zmienić to – nie tylko w kontekście potencjalnych związków. Ostatnia relacja po prostu uświadomiła mi, że to jednak jest istotny problem – a który przez lata trzymania się na dystans nie miał szans się w pełni pokazać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>